W Wiedniu dobrze rok zakończyłyśmy, a w Hallstatt go
zaczęłyśmy. Już około 8 rano miałyśmy pociąg, więc skoro świt ruszyłyśmy
na dalszy podbój Austrii.
Hallstatt
to piękne, górskie miasteczko położone nad jeziorem Hallstätter. Wąskie
uliczki, kolorowe domki w pięknej zabudowie i mnóstwo światełek. O tym
mieście powiedzieć można jedno - małe, ale wariat. Otoczone górami,
bardzo
turystyczne i pełne... Azjatów. Są tam wszędzie, stanowią wręcz
największą grupę turystów w tym miejscu. Ma się wrażenie, że jest się w
azjatyckiej wiosce wersja zimowa. Z tego co udało nam się doczytać -
zawdzięcza ono to swojemu urokowi i....koreańskiemu filmowi, którego
akcja działa się w Hallstatt, a także kopii tego miasta w Chinach.
Classic Village Viewpoint Jeden
z najsłynniejszych punktów widokowych w Hallstatt, znany ze wszystkich
pocztówek i bardzo charakterystyczny dla tego miasta. Roztacza się z
niego widok na cały cypelek zwany Starym Miastem, jak również na
otaczające miasto góry.
Classic Vilaage Viewpoint
Classic Vilaage Viewpoint
Charnel House Kaplica
czaszek jest miejscem przechowywania kości. Czaszki są pomalowane i
oznaczone imionami i nazwiskami osoby zmarłej. Według źródeł, taka była
tradycja w tych regionach alpejskich, a przechowywanie ich w jednym
miejscu związane było z niewielką ilością miejsca na cmentarzu.
Charnel House
World Heritage Viewpoint
Na punkt widokowy wjechałyśmy kolejką. Świeciło słońce i było
stosunkowo ciepło. Mimo 11:00 nie było wiele turystów, więc w miarę
spokojnie mogłyśmy porobić zdjęcia i napawać się widokiem. Tam również
miałyśmy okazję po raz pierwszy tej zimy pochodzić po śniegu! ️ Że też trzeba było pojechać do Austrii, żeby zobaczyć śnieg 😅
Wyobrażałam
sobie, że droga w dół będzie taka sama. Zdziwiłyśmy się
już na samym początku, gdy mimo zimowych butów, zaczęłyśmy zjeżdżać jak
na łyżwach. Droga, która normalnie zajmuje 30 min, nam zajęła godzinę
😂 Ale my jak to my, lubimy jakiś zastrzyk adrenaliny podczas spacerów
wyjazdowych. Patsona łapała się czego się dało, a ja zjeżdżałam w
kuckach. Ale czego się nie robi dla wspominkowych anegdotek? Niestety,
żadna z nas się nie wywaliła 😟
droga na górę kolejką
World Heritage Viewpoint
World Heritage Viewpoint
World Heritage Viewpoint
World Heritage Viewpoint
droga na dół niczym lodowisko
Grundlsee
Z naszym hostem Danielem pojechaliśmy też nad kolejne jezioro do
miejscowości Grundlsee. Równie urocze jak Hallstatt, ale ze znacznie
mniejszą ilością turystów, otoczone górami z każdej strony i jeziorem po
środku.
Grundlsee
Nocleg: Hallstatt było również naszą pierwszą próbą Couchsurfingu. I nie zawiodłyśmy się.
Przez
2 dni miałyśmy przyjemność poznać i mieszkać z Danielem - 26-letnim
programistą, z którym nie da się nudzić. Jego mieszkaniu również nic nie
brakowało - nowoczesne, stylowe i ogromne, a z okien widok na góry.
Gdybyśmy miały drugi raz wybierać - nie zawahałybyśmy się - Daniel to
najlepszy wybór i jeśli ktoś będzie u niego miał okazję nocować - niech
pozdrowi od dwóch szalonych Polek, co przyjechały w Nowy Rok 😂
Transport Z
Wiednia do Hallstatt dostałyśmy się pociągiem, a potem promem. Trasa
wiedzie przez niezwykłe miejsca, ze względu na porę roku mogłyśmy
podziwiać zaśnieżone łąki i szczyty. Przesiadałyśmy się 2 razy, a między
pociągami miałyśmy jakieś 2 minuty. W naszym kraju byłoby to nieomal
nieosiągalne - tam, codzienność. Nie zmieniałyśmy nawet peronu.
Wysiadasz z jednego, wsiadasz w drugi, który stoi naprzeciwko. I
jedziesz dalej. Pociąg stający w Hallstatt jest tuż przy promie, więc
nie da się tam zgubić. Nic więcej też tam nie ma. Innym sposobem jest
tylko jazda dookoła jeziora autem.
Hallstatt
jest nazywany najpiękniejszym miastem Austrii. Nie mogę się nie
zgodzić. My się w nim zakochałyśmy. Chyba nigdy nie znudziłby mnie widok
Alp zza okna. Przekonajcie się sami na filmie 🠟